Nić widmo – recenzja

„Kształt wody”, „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” – na tych tytułach skupia się uwaga publiczności, śledzącej oscarową „ostatnią prostą”. Czasami głośniej o „Dunkierce” czy „Czwartej władzy”. Jednak w stawce dziewięciu, mających szansę na statuetkę w najbardziej prestiżowej kategorii, jest film mały i cichy, lecz tak mocny, że odpowiednich określeń będę szukać jeszcze długo.
Paul Thomas Anderson, jako reżyser, autor scenariusza i zdjęć, opowiedział o artyście żyjącym w latach 50. XX wieku, a tak bardzo współczesnym. Opowiedział o sobie samym? A może o swoim przyjacielu, Danielu Day-Lewisie (genialnie kreującym postać Reynoldsa Woodcocka)? Na pewno – o człowieku. O każdym z nas.
„Nić widmo” – film psychologiczny najwyższej próby. Uszyty, by zaskoczyć, zahipnotyzować i zostać w pamięci widza.

Recenzja ukazała się w magazynie filmowym „Jak się patrzy”, na antenie Radia Centrum, 23 lutego 2018 roku.

 

_____
fot. materiały promocyjne filmu „Nić widmo”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *