Ulubione filmy 2017 roku

Cykl „najlepsze filmy lat 2010.”
Nie było mi łatwo wybrać. Nie zdecydowałam się na pojedynczych przedstawicieli każdego rocznika, bo to byłoby zbyt brutalne.
Tym samym przedstawiam Wam 60 wybranych tytułów (niemniej jednak wśród nich jest mój ulubiony obraz XXI wieku).

Rok 2017. – 10 tytułów.

Oto filmy ze świata, które miały polską premierę w 2017 roku (lub nie trafiły na nasze ekrany, ale miały wtedy premierę festiwalową lub kinową, gdzieś na świecie) i które gorąco polecam.
Wybierzcie coś dla siebie!
Wpisy obejmujące lata 2015 – 2018 będą znacznie mniej obszerne, bo znajdziecie tu trochę linków do moich recenzji pisanych na Nakręconej oraz do odsłuchu recenzji z radia.

„Manchester by the Sea”, reż. Kenneth Lonergan
Kenneth Lonergan swoim filmem udowodnił, że osiągnął mistrzostwo w umiejętności zaangażowania widza w historię, która – chociaż, z pozoru, prosta i wielokrotnie przedstawiana w filmie – może, w ogólnym rozrachunku, okazać się nieznośnie opresyjna. Film jest surowy, trzyma w ciągłym napięciu. Ciężki w wymowie, ale „lekko” zagrany. Subtelnie zrealizowany, prawdziwy, ludzki (taki dla ludzi, wiecie, nie wydumany). Naszpikowany humorem, a zarazem rozrywający serce. Wieloaspektowy. Piękny.
Jeżeli, tak jak ja, lubicie od czasu do czasu dać się „potargać” emocjonalnie spodziewając się, że rozbudzone emocje poskutkują uczuciem żywionym w stosunku do wyśmienitego dzieła – „Manchester by the Sea” jest dla Was idealną rekomendacją!
Recenzja „Manchester by the Sea” (magazyn filmowy Jak się patrzy)

„Blade Runner 2049”, reż. Denis Villeneuve
Po trzydziestu pięciu latach, ponownie trafiamy do cyberpunkowego, futurystycznego Los Angeles.
Jest zabójczo dobrze, bo nawet jeżeli uznamy, że całość niedomaga fabularnie (a jest się nad czym zastanawiać), to forma wynagradza wszystko. Science fiction, w którym nie ma cienia kiczu i śmieszności, a to nie takie oczywiste u współczesnych twórców…
Recenzja „Blade Runner 2049” (magazyn filmowy Jak się patrzy)

„The Florida Project”, reż. Sean Baker
Kameralny film, który ma moc nienachalnego przekonywania, czy raczej: niemal dokumentalnej pracy, która sprawia, że wierzymy w bohaterów i bez cienia powątpiewania przyglądamy się przedstawionym wydarzeniom. Sprawia to Willem Dafoe i wszyscy naturszczycy.
Po raz kolejny, zapraszając widza do właściwego sobie „indie-offowego” świata, Baker, czuły twórca trafił w dziesiątkę. Zdaję sobie sprawę, że jego wizja nie zachwyci wszystkich, ale cieszę się radością każdego, kto pokocha ten film. Bo jest piękny i ważny. I nie pamiętam, by ktoś tak uroczo pokazał na wielkim ekranie „środkowy palec”…
Recenzja „The Florida Project” (magazyn filmowy Jak się patrzy)

„Get Out”, Jordan Peele
Jest na co patrzyć i jest przed czym zasłaniać oczy. Znakomite dokonanie bawiącego się konwencją, debiutującego w pełnym metrażu scenarzysty i reżysera Jordana Peele’a. Oglądać, poznawać, bawić się!
Recenzja „Get Out” (magazyn filmowy Jak się patrzy)

„Toni Erdmann”, reż. Maren Ade
Prześmieszny mędrzec z tego Toniego Erdmanna. A z jego córki – kobieta, jakich wiele. „Bliski ciału” ten filmowy garnitur. Daje oddech od rozbuchanych kinowych historii.
O ile ciekawszy byłby świat, gdyby każdy z nas był przez chwilę jak Toni Erdmann…

„American Honey”, reż. Andrea Arnold
Doceniono pean na cześć młodości, intensywności przeżywania, wspólnoty, prawdy i miłości – upragnionej, trudnej, potrzebnej jak woda i tlen. Doceniono złożoną z naturszczyków obsadę i umiejętność zapanowania nad nią, którą niewątpliwie ma we krwi Arnold.
Każdy, młody czy bardziej doświadczony, poszukiwacz wrażeń poza kinem szeroko pojętego „mainstreamu” powinien zainteresować się tą opowieścią. Przywodzi na myśl smaki i zapachy itp., itd. „God’s Whisper” Raury’ego przykleja się i tak zostaje w głowie, a Shia LaBeouf zyskuje (to moja ulubiona jego rola, a ogólnie go nie trawię).
Recenzja „American Honey” (magazyn filmowy Jak się patrzy)

„Elle”, reż. Paul Verhoeven
Ona – gwiazda! Isabelle Huppert ubóstwiałam i z tym seansem nic się nie zmieniło. Gdybym miała jednym słowem podsumować, co zobaczyłam, byłoby to słowo „niejednoznaczność”. Emocje grają tu podskórnie, znów u reżysera „Nagiego instynktu” klimat opowieści jest niepodrabialny. Wartka akcja, zaskoczenia i zakończenie, które wyrzuca z butów. Na wskroś kobiecy film.

„Wojna o Planetę Małp”, reż. Matt Reeves
Według mnie to przypowieść o odpowiedzialności i miłości (rodzinnej) do innych. Opowiedziana przez małpy, dla niby najbardziej rozumnych z małp.
Przyklaskuję, jak zwykle (niedocenionemu) Andy’emu Serkisowi i całej realizacji tej, najbardziej przeze mnie ulubionej, trylogii.

„Coco”, reż. Lee Unkrich
Bawi, wzrusza, uczy, czyli ma wszystko, czym przyzwoita animacja powinna się charakteryzować. Ale „Coco” się wyróżnia – nastrojem, muzyką, bezpretensjonalnością i tym, że nikt rozsądny nie może mówiąc o niej bezkarnie szastać powiedzonkiem „ot, taka tam bajka dla dzieci”. Jeden z najdoskonalszych w ostatnim czasie przykładów na poparcie tezy, że dorośli widzowie mają czego szukać w filmach animowanych.
Zachwycające barwy przyprawiają o zawrót głowy!
Recenzja „Coco” (magazyn filmowy Jak się patrzy)

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski
Można się w tej opowieści przejrzeć, jak w lustrze. Przynajmniej niektórym się to uda, bo nie twierdzę, że ta historia opisuje doświadczenia wszystkich, czy nawet większości Polaków. Sami określicie, w jakim stopniu oddaje prawdę o społeczeństwie i o człowieczeństwie.
Akcja „Cichej nocy” rozgrywa się w Wigilię, co bynajmniej nie sprawia, że to ciepła, przyjazna, świąteczna opowiastka. Ta zawiera zaskakująco ważkie przesłania poparte w dodatku wybornymi kreacjami aktorskimi.
Recenzja „Cicha noc” (magazyn filmowy Jak się patrzy)

Dzielcie się spostrzeżeniami, dotyczącymi wybranych przeze mnie filmów, dodawajcie swoje ulubione, odzywajcie się. 🙂
/ Marta

_____
fot. materiały prasowe dystrybutorów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *